Niestety, ta znakomita adaptacja gości na afiszu tylko przez chwilę. Mam jednak wielką nadzieję, że uda się przekonać któryś z teatrów, by pozwolił nam raz jeszcze – i to wkrótce – doświadczyć tego spektaklu w tym samym składzie aktorskim. Ta sztuka zasługuje na uwagę ze względu na swoje artystyczne walory, świeże spojrzenie na dzieło, które (jak nam się wydaje) znamy na wylot, oraz na to, co mówi nam o samym Wilde’u. W sposób wręcz wzorcowy ukazuje ona tę rozedrganą, kruchą i ostatecznie tragiczną mieszankę talentów oraz aspiracji, składających się na wyjątkową osobowość autora. Wilde, jak to on, dostrzegł prawdę wcześniej niż jakikolwiek krytyk: „Bazyli Hallward jest tym, za kogo się uważam; lord Henryk tym, za kogo uważa mnie świat; Dorian tym, kim chciałbym zostać – być może w innych czasach”. Najświeższe wieści z brytyjskich scen od 1999 roku.
Tim Hochstrasser
Aktualności i recenzje